Skip to content
 

Rozmowa z melancholikiem czyli szkoła cierpliwości

Miałem wczoraj ciekawe zdarzenie.Dzwoni do mnie moja ukochana (sangwinik w połączeniu z cholerykiem) i pyta się co zrobić,bo musi dogadać się z człowiekiem,który jest od niej po pierwsze dużo starszy a po drugie ma zupełnie inny niż ona typ osobowości (dominuje u niego perfekcyjny melancholik, co rozpoznała po tym jak układa wszystko w przysłowiową kostkę).Ja specjalistą od typów osobowości nie jestem,ale kilka lektur na ten temat przeczytałem i na kilku seminariach poruszających te zagadnienia byłem, a oprócz tego sam jestem w dużej mierze melancholikiem ,(no może bez tej kostki,porządek to ja dostrzegam w swoim bałaganie).Dzwoni i zadaje mi proste pytanie,jak ma mu coś przekazać,żeby nie wzbudzić w nim niechęci ani agresji….


Poszperałem szybko w pamięci i wyciągnąłem swoją tabelkę typów osobowości (sam ją zrobiłem na podstawie kilku książek,jak przystało na melancholika) i po przeanalizowaniu doszedłem do prostego wniosku: jeśli chcesz coś przekazać melancholikowi to zrób to w taki sposób,żeby on nie czuł,że mu coś narzucasz.Najlepiej w formie wykresu lub tabelki (dla niej jako sangwinika to raczej kompletna magia,ale sugestia o tabelkach jest zawsze na miejscu).Dostarcz mu tyle informacji na dany temat,żeby on sam zdecydował,że to co mu proponujesz jest dobrym dla niego rozwiązaniem….
Brzmiało to w moim odczuciu bardzo mądrze,więc zadowolony z siebie zakończyłem rozmowę.Wtedy zacząłem zastanawiać się nad tym jak to działa w drugą stronę ,(przypominam,że moim dominującym typem jest melancholik lub używając innej terminologii typ „C”).Uświadomiłem sobie jak często musi gryźć się w język ktoś z kim współpracuję na polu biznesowym, a jest on typem choleryka.Toż to jest zadanie czasem przerastające ludzkie siły,żeby przekazać melancholikowi (w domyśle mi) jakąś ideę i przy okazji nie nakrzyczeć na niego gdy samemu jest się cholerykiem lub sangwinikiem!
Ktoś kiedyś powiedział takie zdanie,że jeśli Bóg będzie chciał cię nauczyć cierpliwości to da ci za partnera melancholika lub flegmatyka.
Słyszałem to zdanie kiedyś a USŁYSZAŁEM je dopiero wczoraj!…Bo między słyszeć a usłyszeć jest różnica jak między chwilą a wiecznością…
Zapomniałbym powiedzieć czy ukochana poradziła sobie w tej trudnej sytuacji czy nie…
Oczywiście,że sobie poradziła.Pewnie wymagało to od niej wiele samozaparcia żeby mówić językiem zrozumiałym dla melancholika,ale dała sobie radę.

Podobne posty:

Komentarze

Powered by Facebook Comments

Zostaw Odpowiedź