Skip to content
 

Prawo Przyciągania na co dzień

Czy rzeczywiście przyciągamy to o czym myślimy?

Pewnie nie raz słyszałeś to twierdzenie, że jesteś tym o czym myślisz albo to, że myśli się materializują. Ja też słyszałem to wielokrotnie, czytałem o tym setki razy w różnych książkach. Wydawało mi się, że rozumiem sens tego powiedzenia. Byłem przekonany, że potrafię w codziennym życiu zastosować Prawo Przyciągania, bo tak się to nazywa.
Jedak usłyszeć coś a zrozumieć to są dwie różne sprawy. Gdzieś kiedyś na jakimś seminarium usłyszałem, że między słowem usłyszeć a zrozumieć jest taka różnica jak pomiędzy chwilą a wiecznością. Chwilę zajmuje żeby coś usłyszeć a czasami wieczność trwa zrozumienie tego. Zrozumieć zaś, to wprowadzać w życie codzienne to co się usłyszało. To oczywiście są moje subiektywne odczucia i być może Ty rozumiesz te słowa w inny sposób, może tak być, różnimy się na pewno w wielu kwestiach.
Wróćmy jednak do Prawa Przyciągania. Wydawało mi się, że rozumiem je a jednak tak nie było. Czasem musi się zdarzyć nieprzyjemna sytuacja, żebyśmy coś zrozumieli. Często życie daje nam lekcje o których nie myślimy, że są lekcjami w czasie kiedy one trwają. Dopiero upływ czasu powoduje, że zaczynamy z nich wyciągać wnioski i uświadamiamy sobie czego mieliśmy się nauczyć z tych niekorzystnych dla nas okoliczności. Kiedy wyciągasz wnioski i zaczynasz rozumieć dlaczego znalazłeś się w takiej a nie innej sytuacji jest to znak, że odrobiłeś zadanie domowe, które ci życie poleciło wykonać.


To właśnie miałem przyjemność zauważyć na swoim przykładzie. Gdy poszperasz nieco w swojej pamięci znajdziesz dziesiątki jeśli nie setki przykładów na to, że w Twoim przypadku było podobnie. Uświadomisz sobie wtedy, że faktycznie, istnieje Prawo Przyciągania i działa ono bez względu na to czy w nie wierzymy czy nie. Zauważysz, że wszystko co cię spotkało miało swoją przyczynę w Twoich myślach.
Podam ci taki trywialny przykład na to, jak dostałem jedną z szeregu lekcji na ten temat.
Kilka lat temu miałem stary samochodzik. Nie był rewelacyjny ale jeździł. Pozwalał się przemieszczać z punktu A do punktu B przy czym dość często był generatorem nieprzewidzianych wydatków jak to chyba każdy pełnoletni pojazd być potrafi….
Trafił się akurat taki okres, że w krótkim czasie pochłonął sporo pieniążków bo najzwyczajniej zaczął się psuć. To taka część, to inna. Rozumiesz pewnie o czym mówię. Po solidnym remoncie, kiedy to wyjechałem nim po raz pierwszy od jakiegoś czasu przejeżdżając przez skrzyżowanie zaświtał mi w głowie pewien głupi koncept: pomyślałem sobie, że teraz to już wyczerpałem limit awarii na co najmniej kilka lat i jedyne co mi może się przydarzyć, to ewentualna stłuczka…
Myśl została zasiana… stłuczka. Przez głowę przebiegł obraz samochodu wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej i uderzającego mnie w bok od strony kierowcy. Szybko jednak pozbyłem się tej myśli ze świadomości bo już co nieco na temat podświadomości wydawało mi się, że wiem i raczej nie chciałem prowokować losu. Gdy tylko naszła mnie ta wizja kolejny raz potarzałem sobie, że na pewno się to NIE stanie…. Zapomniałem jednak o malutkim szczególe. Podświadomość nie rozumie słowa NIE. Ja myślałem, że przekazuję jej sugestię zabezpieczającą mnie przed zaistnieniem tej sytuacji, a ona rozumiała to PRAWIE tak jak chciałem, żeby rozumiała. To co jej przekazywałem brzmiało dokładnie tak: NA PEWNO TO SIĘ STANIE..
Jeśli masz wątpliwości czy to właśnie tak działa, pozwól, że przeprowadzimy małe ćwiczenie. Gdy ci powiem: nie myśl o różowym słoniu, to jaki obraz pojawi się w Twoim umyśle? Gdzie zobaczyłeś tego słonia? Z prawej czy lewej strony?
Miałeś przecież o nim nie myśleć. Proste ćwiczenie ale bardzo cenna lekcja, uważaj co mówisz do siebie bo podświadomość bierze twoje słowa dosłownie i nie wyciąga z nich sensu ale realizuje obrazy które one przekazują.
Wracając do opowieści o pełnoletnim pojeździe, jak myślisz, ile musiałem czekać na to, żeby ktoś mi wyjechał z podporządkowanej i uderzył mnie w bok od strony kierowcy?
Myślisz, że rok? Może dwa miesiące? Nie. Wystarczyły DWA TYGODNIE i przeżyłem dokładnie taką sytuację jak ta o której sobie pomyślałem.
Po co o tym piszę?
Po to, żeby uświadomić sobie (jeśli to czytasz, to pomyśl sobie, że przysłuchujesz się z boku mojemu dialogowi wewnętrznemu), że Prawo Przyciągania działa. Działa bezbłędnie i przyciąga do nas rzeczy, okoliczności i sytuacje dokładnie takie jak sobie wymyśliliśmy. Im większy ładunek emocji jest zaangażowany w nasz obraz, wizję, tym szybciej i dokładniej ta wizja się realizuje.
Pomyśl teraz przez chwilę, jeśli to działa w przypadku sytuacji negatywnych to w pozytywnych też musi działać. Co by było gdyby podświadomość pomagała nam realizować wszystkie fantastyczne wizje dotyczące naszej przyszłości? Co by się stało, gdyby na naszej drodze zaczęli pojawiać się ludzie i okoliczności dzięki którym nasze marzenia stałyby się rzeczywistością. Co byś wtedy czuł? Gdybyś miał PEWNOŚĆ, że wszystko na czym się koncentrujesz, wszystko czego głęboko i prawdziwie pragniesz, że to się zrealizuje, że znajdziesz sposób, metodę dzięki której zarobisz wystarczająco dużo pieniędzy na swoje marzenia. O czym byś myślał, o negatywnych rzeczach czy o swoich marzeniach?
Mi nie odpowiadaj, sam sobie odpowiedz, bo co jeśli Prawo Przyciągania naprawdę działa?

Jeśli zainteresowała cię tematyka tutaj poruszona, chciałbyś się dowiedzieć więcej na temat zasad kierujących naszym życiem, polecam kilka e-booków:

Bogaty student
Czynniki osiągania sukcesu
Efekt motyla
Korepetycje z sukcesu
Legalny doping emocjonalny
Pokaż na co cię stać
Spirala bogactwa
Sukces a praca
Sztuka wzbogacania się
Zwielokrotnienie umysłu
Zmień swoje myśli
Umysł. Jak z niego wreszcie korzystać?
Technologia sukcesu
Tydzień z Milionerem

——————————————————————————–———-

[adsenseyu5]

Podobne posty:

Komentarze

Powered by Facebook Comments

Zostaw Odpowiedź