Skip to content
 

Dlaczego chcemy, żebyś był bogaty.


Dlaczego chcemy, żebyś był bogaty (twarda oprawa, 388 stron)

Robert Kiyosaki i Donald Trump

Zobacz w wydawnictwie

Świat stoi przed wieloma wyzwaniami, a jedno z nich jest natury finansowej. Postawa roszczeniowa jest epidemią, która sprawia, że ludzie oczekują, iż państwo, pracodawca lub rodzina się o nich zatroszczy. Donald Trump i Robert Kiyosaki, odnoszący sukcesy biznesmeni, są urodzonymi nauczycielami i połączyli siły, aby wspólnie zająć się tymi wyzwaniami. W ich przekonaniu problemów tych nie rozwiążą pieniądze. Można tego dokonać jedynie dzięki edukacji finansowej. Trump i Kiyosaki chcą Cię nauczyć, jak możesz stać się bogaty.

Ludzie oczekują, że wybrani przez nich urzędnicy państwowi zajmą się narastającymi problemami, przed którymi stoją biedni i klasa średnia. Donald Trump i Robert Kiyosaki nie są politykami. Napisali tę książkę jako przedsiębiorcy, inwestorzy i nauczyciele. Zamiast obiecywać, że rozwiążą Twoje problemy, chcą, żebyś nie stał się ofiarą tych problemów. Nie oczekuj, że politycy i urzędnicy państwowi znajdą rozwiązania tych kwestii. Nie myśl, że należy Ci się pewne, zamożne i zdrowe życie. Donald i Robert chcą, abyś stał się bogaty, a także abyś był częścią rozwiązania problemów, przed którymi stoi Twój kraj oraz cały świat.

Książka ta nie powstała po to, by zmieniać świat. Jej celem jest dokonanie takiej zmiany w Tobie, żebyś nie padł ofiarą przeobrażającego się świata. Świat zmienia się szybko. Politycy i biurokracja rządowa nie są w stanie podążać za tymi zmianami, nie mogą też uchronić nikogo przed skutkami tych przeobrażeń.


Co możesz zrobić, żebyś stał się bogaty?

Wypowiedź Roberta

Jakbym nie wiedział

Zarówno Donald, jak i ja mamy nadzieję, że się mylimy, ale naprawdę uważamy, że Ameryka jest w tarapatach. A jeżeli Ameryka ma kłopoty, to ma je cały świat.

Dziś jednym z większych problemów na świecie jest rosnąca cena ropy naftowej. Ropa stanowi krew światowej gospodarki. Jeśli jej cena będzie zbyt wysoka, a my w niedługim czasie nie znajdziemy lepszej alternatywy, to gospodarka światowa zacznie umierać. Jak kiedyś powiedział do mnie Donald: „Jeśli paliwo na stacji będzie kosztować 4 dolary za litr, to dla mnie czy dla ciebie nie będzie to miało większego znaczenia. Ale jeżeli ktoś zarabia 10 dolarów na godzinę, to przy cenie paliwa 4 dolary za litr nakarmienie jego rodziny będzie trudnym zadaniem”. I dodał jeszcze: „Ropa naftowa ma wpływ na wszystko w naszej gospodarce, ale problem polega na tym, że jej zasoby się kończą. Jej cena wzrośnie jeszcze bardziej. Ty i ja sobie poradzimy, ale miliony ludzi odczują to boleśnie”.

Jeżeli cena ropy przekroczy 100 dolarów za baryłkę – a moim zdaniem w najbliższej przyszłości tak się stanie – to nasza gospodarka na tym ucierpi, ale Ty wcale nie musisz. Możesz już dziś stawić czoła temu problemowi i być częścią rozwiązania.

Gdy rozmawiam z ludźmi na temat niektórych wyzwań finansowych, przed jakimi stoimy, bardzo różnie na to reagują. Dość często słyszę wówczas: „Niech mi pan lepiej o tym nie mówi”. Inna reakcja, z jaką się spotykam, jest taka: „Musimy myśleć pozytywnie. Całe to negatywne podejście jest złe” lub „Bóg rozwiąże ten problem”.

Tak wypowiadają się ludzie o niskiej inteligencji finansowej. Zamiast stawić czoła tym przeciwnościom i zapytać: „Jak mogę zarobić na tych problemach?”, wolą schować głowę w piasek. I to właśnie dlatego miliony, jeżeli nie miliardy, ludzi boleśnie to odczują w nadchodzących latach. Zamiast popatrzeć na ten problem jak na okazję, wolą mieć klapki na oczach.

Bogaty ojciec nauczył mnie, niedługo po pierwszym kryzysie naftowym w latach 1973-74, że ropa i zamożność są bezpośrednio ze sobą związane. Mawiał: „Zamożność równa się energia”. Ponieważ odbywałem praktykę w firmie Standard Oil, pływając od 1966 roku na ich tankowcach, byłem zainteresowany tymi sprawami. Wyjaśnienie bogatego ojca było proste. Zwykł mówić: „Gdy koszt energii spada, nasza zamożność wzrasta”. …

…Rok 1974, ten sam, w którym rozpocząłem karierę biznesową jako świeżo upieczony przedstawiciel handlowy firmy Xerox, potwierdził teorię bogatego ojca. W tymże roku wysokie ceny ropy naftowej stały się przyczyną tego, że gospodarka się załamała. Ludzie nie wypożyczali już kserokopiarek. Wręcz przeciwnie, wypowiadali podpisane wcześniej umowy. Podczas mojego pierwszego spotkania z klientem dosłownie padłem na kolana – błagałem, a nie sprzedawałem. Błagałem go, żeby nie wypowiadał umowy. Pamiętam, jak jeden klient powiedział: „Po co mi kserokopiarka? Mój biznes nie istnieje”. To jest jedynie mały przykład tego, co się dzieje, gdy cena energii rośnie.

Zamiast zarabiać pieniądze, przez pierwsze 2 lata byłem w stosunku do firmy pod kreską. Byłem im winny pieniądze, bo za każdym razem, gdy ktoś zrywał umowę o wypożyczenie kopiarki, kosztami prowizji wypłaconej już wcześniej przedstawicielowi handlowemu, który tę umowę podpisał, był obciążany przedstawiciel, który danego klienta stracił. Nie mogłem niczego sprzedać, przymierałem głodem i w ciągu tych 2 lat kilka razy byłem bardzo blisko zwolnienia.

Złe czasy mogą sprawić, że staniesz się bogaty

Dobrą stronę tej sytuacji stanowił fakt, że problem pogarszającej się gospodarki w efekcie sprawił, że stałem się lepszym sprzedawcą. Chociaż nie zarobiłem wtedy zbyt dużo, to zdobyte doświadczenie do dziś przynosi mi korzyści. Moje biznesy odnoszą sukces, ponieważ potrafię sprzedawać – i ponieważ rozumiem znaczenie sprzedaży i marketingu. W trudnych ekonomicznie czasach możesz dzięki temu mieć przewagę. To jedna z zasad, które tak Donald Trump, jak i ja często powtarzamy: „Jeżeli zajmujesz się biznesem, to musisz nauczyć się sprzedawać”.

Jak zwiększyłem moją inteligencję finansową?

Ponieważ na świecie brakowało ropy, bogaty ojciec zasugerował, żebym dowiedział się czegoś więcej na temat przemysłu naftowego. W latach 1966-1969 pracowałem dla Standard Oil – jako praktykant oraz jako trzeci oficer na ich tankowcach. A że interesowała mnie ropa, łatwiej było mi dowiedzieć się o niej czegoś więcej.

Gdy zacząłem odnosić sukcesy jako przedstawiciel handlowy firmy Xerox, to aby dowiedzieć się więcej o ropie, zatrudniłem się na pół etatu w firmie naftowej z Oklahomy, która sprzedawała udziały w inwestycjach pozwalających na korzystanie z ulg podatkowych. W tamtych czasach można było zainwestować 100 tysięcy dolarów i otrzymać z tego tytułu ulgę podatkową w wysokości czterokrotności swojej inwestycji. Na przykład, przy zainwestowaniu 100 tysięcy dolarów można było skorzystać z ulgi podatkowej w wysokości 400 tysięcy. Zatem taki inwestor mógł zarobić więcej na wydobyciu ropy naftowej i płacić niższe podatki – jest to jeden z powodów, dla których bogaci stawali się jeszcze bogatsi.

Sprzedaż tych naftowych ulg podatkowych w okresie wysokich cen w tej branży nauczyła mnie kilku ważnych rzeczy. Pierwszą z nich był fakt, że nie każdy biznes cierpiał z powodu kryzysu naftowego. To otworzyło mi oczy i zacząłem rozumieć, że w rzeczywistości wiele osób się bogaciło, podczas gdy inni byli coraz biedniejsi. Gdy to sobie uświadomiłem, zaczęła się rozwijać moja inteligencja finansowa – zobaczyłem dzięki temu inny świat. Po moich doświadczeniach ze sprzedażą kserokopiarek firmy Xerox i sprzedaży ulg podatkowych bogatym w moim wolnym czasie doszedłem do wniosku, że ja też chcę być bogaty.

Nauka

Okrutna rzeczywistość jest taka, że gdy ceny energii idą w górę, zamożność kraju spada, ale nie dotyczy to osób o wysokiej inteligencji finansowej, które potrafią inwestować mądrze.

…Zostałem wspólnikiem w przedsięwzięciach, których celem było znalezienie ropy naftowej, ponieważ chciałem znaleźć się wśród ludzi bogatych. Dziś nadal inwestuję w spółki naftowe i gazowe, tak jak robiłem to w latach 70. i 80. poprzedniego wieku.

W dzisiejszych czasach ulgi podatkowe (choć nie tak korzystne jak w przeszłości) nadal są kuszące. Za każde 100 tysięcy dolarów, które dziś zainwestuję, uzyskam 70 procentowy odpis oraz 15 procentową ulgę podatkową z tytułu wyczerpania się surowców naturalnych. Oznacza to, że gdy zainwestuję taką kwotę, mogę odpisać sobie od przychodu 70 tysięcy dolarów i na każdego dolara przychodu otrzymuję 15 procentową ulgę podatkową, czyli zarabiam więcej i płacę niższe podatki. Spróbuj zrobić tak samo z oszczędnościami, akcjami, obligacjami czy jednostkami uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Wiedza o tym, jak zarabiać więcej i płacić mniejsze podatki, świadczy o dużej inteligencji finansowej.

W moim przypadku wystarczyło znaleźć uczciwą firmę naftową. Jak przed laty powiedział mi bogaty ojciec: „Z definicji naftowiec to kłamca stojący obok dziury w ziemi”. Możemy także zamienić słowo naftowiec na poszukiwacz złota.

Dziś zarabiam dużo pieniędzy na sprzedaży moich książek i gier, jednak większość mojego majątku pochodzi z mojej kopalni złota w Chinach, kopalni srebra w Ameryce Południowej, moich firm działających na rynku nieruchomości oraz spółek naftowych w Stanach Zjednoczonych.

Za każdym razem, gdy jakiś reporter zadaje mi pytanie: „Czy napisanie książki o stawaniu się bogatym nie jest najlepszym sposobem, żeby samemu stać się bogatym?” – śmieję się i odpowiadam: „Jeśli myśli pan, że napisanie międzynarodowego bestsellera i stworzenie edukacyjnej gry planszowej jest łatwe, to dlaczego sam pan tego nie spróbuje?”. Moim zdaniem o wiele łatwiej jest znaleźć ropę czy złoto, niż napisać bestseller.

Donald Trump i ja piszemy książki, ponieważ obawiamy się, że Amerykanie i ludzie na całym świecie mają przed sobą niespokojne pod względem finansowym czasy. Chcielibyśmy nie mieć racji, ale martwi nas to, że finanse milionów ludzi ucierpią z powodu nadchodzących sztormów na finansowym oceanie. Nasze przesłanie brzmi: kiedy masz odpowiednią wiedzę finansową oraz właściwie się przygotowujesz, możesz rozwinąć swoją inteligencję finansową i przepłynąć przez te wzburzone wody, i w efekcie stać się bogatszym.
Wypowiedź Donalda

Wiedza zastępuje strach

Nasze przesłanie brzmi: przy odpowiedniej wiedzy finansowej oraz planowaniu możesz przejść przez niespokojne czasy burz w naszym finansowym świecie, bo potrafisz znajdować sposoby rozwiązywania różnych problemów – dzięki tym umiejętnościom możesz stać się bogaty.

Przypomina mi to prosty przykład rozwiązania problemu. Gdy niedawno w moim biurze zjawił się Robert, który przyszedł porozmawiać o książce, na środku pokoju stało czerwone krzesło. Zapytałem go, czy mu się podoba i ile, jego zdaniem, kosztowało.

Stał i patrzył na to eleganckie, wyściełane, pokojowe krzesło, i w końcu powiedział:

- Nie mam pojęcia.

Byłem bardzo zadowolony.

- Mike, menedżer mojego pola golfowego w Kalifornii, zadzwonił i powiedział, że potrzebuje 150 krzeseł do restauracji i że zaoferowano mu krzesła po 1500 dolarów za sztukę. Wyglądało mi to na drogi interes, więc zamiast się zwyczajnie zgodzić, zadzwoniłem w kilka miejsc.

- To krzesło kosztowało mnie 90 dolarów – powiedziałem z dumą. – Jest fantastyczne. Jest najlepsze. Proszę, usiądź na nim. I w dodatku jest lepsze od tego za 1500 dolarów. Czy wiesz, ile pieniędzy oszczędziłem, odbywając zaledwie kilka rozmów telefonicznych?

To jest kwestia przywództwa i umiejętności rozwiązywania problemów. Jeżeli moi pracownicy uważają, że bezmyślnie wydaję pieniądze, to i oni tak będą je wydawać. Tak więc robię to nie tylko po to, aby oszczędzić środki, ale także aby dać przykład mojemu zespołowi. Nie boję się, jak wiesz, wydawać pieniędzy. Lubię kupować to, co najlepsze. Jednak nie lubię marnować pieniędzy. Tak wielu ludzi szarpie się ze swoimi finansami, bo chcąc zaoszczędzić, kupują tanio. Możesz stać się bogaty, będąc skąpym, ale kto chciałby być bogatym skąpcem?

Nawet gdy znajdowałem się w finansowych tarapatach, nigdy nie byłem skąpy. Gdy moja firma była w dołku, cały czas dobrze opłacałem swoich pracowników. I to właśnie dlatego kupuję najlepsze krzesło po najlepszej cenie. Nie lubię przepłacać, szczególnie gdy mogę dostać lepszy towar za mniejszą kwotę. Oczekuję, że moi pracownicy będą postępować tak samo.

Dobrze by było, abyśmy wszyscy pamiętali o tym, że nieznaczny nawet wysiłek jest stokroć lepszy od wymówek. Gdyby każdy z nas trochę się postarał zrozumieć to, co dzieje się wokół niego, jeślibyśmy wykonali ten wielki skok naprzód i zaczęli używać swojej wyższej, niepopadającej w samozadowolenie części umysłu, to moglibyśmy w rezultacie zacząć przytomnie myśleć. Rozwiązywanie problemów to najbardziej efektywna edukacja. Jak zrozumienie może zastąpić nienawiść, tak wiedza może zastąpić strach.

Ignorancja może i jest łatwiejszą drogą, ale często bywa następstwem strachu. Jak powiedział Robert Frost: „Niczego bardziej się nie boję, niż wystraszonych ludzi”. Zmniejsz swój strach i dodaj sobie odwagi.

Podobają mi się rysunki Roberta i gdy patrzę na jego strzałki oznaczające energię i zamożność, myślę o tym, jak nasza energia może zwiększać majątek. Jeżeli jesteś dość wytrwały, aby stanowczo iść naprzód, to jest to wspaniała energia sama w sobie. I jeśli będziesz koncentrował się na swoim działaniu, jest całkiem możliwe, że odniesiesz sukces. Zawsze podobało mi się stwierdzenie Aleksandra Grahama Bella: „Skoncentruj wszystkie swoje myśli na pracy, którą musisz wykonać. Promienie słońca nie parzą, dopóki nie zostaną skupione”. Jeżeli potrafisz kontrolować swoją energię, to masz dużą szansę na stworzenie i kontrolowanie swojego majątku. Obydwie Twoje strzałki będą skierowane we właściwym kierunku.

Nauczyłem się, że to, co jest ważne, może czasami być niewidoczne dla oka. W tym momencie potrzebna jest przenikliwość. Przywódcy to ludzie, którzy zastąpili strach przenikliwością, dlatego potrafią przewidywać to, co nieuniknione. Ich wiedza pomogła im wyrobić w sobie jasność myślenia, która może skutecznie zastąpić strach i która w znacznym stopniu zwiększa ich szanse odniesienia sukcesu.

Rozwiązywanie problemów jest o wiele łatwiejsze, jeżeli myślisz o nich jak o wyzwaniach. Możesz tak je postrzegać, bo są one częścią naszego życia. Pozytywne podejście do problemów bez wątpienia doda Ci więcej energii. Mówię „bez wątpienia” z pełnym przekonaniem, ponieważ wiem, że stwierdzam fakt – wiem to z doświadczenia. Pewność siebie jest wielkim krokiem w kierunku odwagi, w konfrontacji z którą strach zniknie.

Robert mówi, że problem może stworzyć okazję. Dobrze powiedziane – ja też się z tym zgadzam. Jeżeli zaczniesz patrzeć na problemy w ten sposób, to gwarantuję, że znajdziesz się na dobrej drodze do ich rozwiązania. Miałem już różne poważne kłopoty – na przykład zadłużenie o łącznej wartości kilku miliardów dolarów – ale nigdy nie zbankrutowałem i dziś odnoszę większe sukcesy niż kiedykolwiek wcześniej, mówię więc z doświadczenia.

Budynek Trump Tower od tak dawna znajduje się na mapie Nowego Jorku jako obiekt wart obejrzenia, że ludzie zapominają, iż nie pojawił się on na Manhattanie z dnia na dzień. Napotkałem wiele przeszkód, musiałem uporać się z licznymi przeciwnościami, żeby mój nowy budynek mógł być usytuowany właśnie w tym miejscu, czyli obok sklepu jubilerskiego Tiffany and Co. Musiałem rozwiązać wiele problemów. Najpierw chciałem kupić budynek sklepu Bonwit Teller, ale jego właściciele myśleli, że postradałem zmysły. Nie poddałem się, choć 3 lata zajęło mi dojście z nimi do porozumienia. Potem chciałem kupić prawa własności przestrzeni powietrznej nad tą działką. Ich zakup miał mi umożliwić zbudowanie o wiele wyższego budynku. Gdy już je zdobyłem, wciąż bezwzględnie musiałem dokupić niewielką działkę, ponieważ przepisy dotyczące zagospodarowania terenu wymagały, aby za każdym budynkiem znajdowało się 9 metrów wolnej przestrzeni. Kosztowało mnie to kolejne analizy i negocjacje. Na domiar wszystkiego, razem z moim architektem Derem Scuttem przejrzeliśmy przynajmniej 50 projektów, z każdego wybierając to, co najlepsze, i uwzględniając wszystko to w ostatecznym projekcie. Potem nasz projekt musiał zostać zatwierdzony przez władze miasta i trzeba było uzyskać odpowiednie pozwolenia na budowę.

To tylko część historii związanej z Trump Tower. Żaden z tych etapów nie był łatwy, ale każdy z nich potraktowałem jako wyzwanie i dobrze się bawiłem, dopracowując szczegóły. Gdybym tak tego nie widział, łatwo byłoby się zniechęcić. Jednak się nie poddałem i teraz mam piękny budynek, który jest znany na całym świecie. Czy było warto? Tak! I jest to wspaniały przykład rozwiązywania problemów.

Inną ciekawą historią związaną z Trump Tower jest sama nazwa. Początkowo chciałem nazwać ten budynek Tiffany Tower – z powodu jego lokalizacji. Znajomy zapytał mnie, dlaczego chcę wykorzystać jakieś inne znane nazwisko jako nazwę budynku, który jest moją wizją i który ja zbudowałem. Jego pytanie trafiło w samo sedno. I tak powstała nazwa Trump Tower.

Robert i ja jesteśmy świadomi tego, że problemy mogą być złożone i czasami zdawać się może, że zupełnie nie widać ich końca. Jednak chcemy zachęcić Cię do postrzegania ich jako wyzwań, dzięki którym będziesz miał szansę na wielkie osiągnięcia. Pamiętaj, że nic nie jest łatwe. Ale chcesz przecież coś osiągnąć. Masz już na tyle dużą inteligencję finansową, że sam to wiesz.

Zobacz w wydawnictwie

W opisie wykorzystano materiały IPE

Podobne posty:

Komentarze

Powered by Facebook Comments

Zostaw Odpowiedź